the house of cheese


İçinde "miejsce" olan yorumlar
4
4.0
warszawskismakosz
4
2 yıl önce
kabaty
od otwarcia house of cheese byłem w tym miejscu kilkadziesiąt razy, zarówno na posiedzeniu z przyjaciółmi w lokalu, jak i - co jednak trafia się znacznie częściej - zakupach. kiedy wpadają goście lub nachodzi mnie ochota na deskę serów z prawdziwego zdarzenia, na ursynowie nie ma lepszego miejsca. owszem, nie jest tanio, obsługa czasem nie potrafi zainteresować i udzielić przekonującej porady, ale i krzątanie się przy lodówce, w której leży tyle dobrego towaru, należy do przyjemności. poza serami z całego świata, lekkimi i mocnymi w smaku, aż po mocno kontrowersyjne, znajdziecie tu włoskie delikatesy, wędliny i makarony oraz trochę marynowanych specjałów w słoiku czy importowanych win i lemoniad. nigdy nie sparzyłem się na zakupach w tym miejscu, choć może wybór pieczywa mógłby być nieco lepszy. brakuje mi też mojej ukochanej burraty, ale pod względem wyboru serów -miejscejest pod każdym względem bezkonkurencyjne.
0
panqa
3
7 yıl önce
kabaty
wybor serow godny podziwu i dzieki temu tomiejscema racje bytu. przy wizycie mozna poczuc ze czesc restauracyjna jest nieco produktem ubocznym. zaczynajac od wystroju i jego pewnej przypadkowosci, poprzez niedopracowane i niepoprawne dania konczac na niedoszkolonej obsludze.



wystrojem wygrywa tylna czesc restauracji, tam zdaje się być nieco bardziej kameralnie i przytulnie, czesc frontowa jest dziwna. urzadzona jakby bez pomyslu, ot kilka stolikow, kwiatek we flakonie, ladne obite skora lawy(!) oraz absolutnie psujaca atmosfere „wystawka” z przypadkowymi zdjeciami, kwiatami, i lampami o zimnym odcieniu swiatla – a sama polka wystawkowa obita w dziwny sposób czyms w stylu papieru chyba a pomiedzy tym wszytskim kurz i pajeczyny… troche jak w knajpie na prowincji glebokiej azji.

deska serow niestety nie mogla zostac nam objasniona, bo pani nie znala skladu. pewnie gdyby znala to by wiedziala ze orzeczy były brudne, być może nawet z poczatkami plesni, jeden z twardych serow był nieco spocony, co wskazywalo na dlugi czas „oczekiwania” w stanie pokrojonym a jego zwietrzealy, lodowkowy smak potwierdzal wstepna diagnoze. kozi z nasionami kolendry – pycha! do tego miodek i konfitura z zurawiny –istny syrop z posmakiem zurawiny.

kkozi ser na cieplo w przystawce – mam problem z tym daniem, brakowalo mu kontra punktu, ser dosc lagodny jak na kozi do tego konfitura z cebuli, która była slodka paciaja bez smaku konfitury cebulowej, slodka gruszka. na obrone, danie to ladnie się prezentowalo. rosti – które nie jest rosti a takim nieudanym, niedoprawionym kotletem ziemniaczanym z „lodowkowych” ziemniakow – było polozone na sosie z przyzwoitej gorgonzoli i zaserwowane z pysznym szpinakiem. brawo za szpinak w tym daniu – reszta jest mi obojetna. hamburger z policzkami – danie zimne, jedynie policzki przyzwoite i w miare cieple, ogorki kiszone tez zacne. bula dobra ale zimna. dorsz – na dobrym pure z kalafiora, ale sam w sobie nie był niczym specjalnym, tez sprawial wrazenie nieco odstanego, zle rozmrozonego… deserowe ciastko czekoladowe wypadaloby nazwac moelleux au chocolat, wypadaloby gdyby to tylko srodek był plynny i gdyby ze srodka wyplywala masa o dekadenckim mocnym smaku czekolady – a plynne było wszytsko co znajdowalo się pod zapieczona skorupka ciastka. po jego nadszarpnieciu leniwie wyplynal z niego wyplynal brazowy syrop o posmaku czekolady.

obsluga powinna się bardziej skupic na organizacji stolu, dania powinny wjezdzac na stol gdy naczynia po poprzednich zostana uprzatniete, pytanie o uzupelnienie napojow nie padlo. pani była natomiast przemila, nie sadze ze jest ignorantka, mysle ze po prostu nie wie jak należy przeprowadzac serwis.

dania bez specjalnego polotu. prezentacja dan przyzwoita i efektowna, z kwiatami, niestety niemal w kazdym daniu.
i moje pytanie podstawowe: dlaczego ser tak rzadko gra pierwsza role w daniach house of cheese?

być może tomiejscema swoich zwolennikow jak restauracja – ja chyba bym bardziej wpadal po sery i zapuszczal zurawia do restauracji aby się przekonac czy nastepuja zmiany.
0
bartosz
4
7 yıl önce
kabaty
ciekawy i oryginalny koncept, rzadko spotykany w stolicy, a nawet i kraju.miejsceto restauracja i sklep z serem i winami w jednym. dania z karty przyzwoite (polecam burgery), wystrój przyjemny, chociaż część restauracyjna lekko ponura o monotonna.
0
agnes
5
7 yıl önce
kabaty
ursynów kojarzy mi się z kilkoma - nie koniecznie przyjemnymi - rzeczami. sypialnia warszawy, mnóstwo betonu i wielkiej płyty, morze chodników i ulic, brak zieleni. są też milsze rzeczy jak niezła komunikacja (czytaj: metro) czy gigantyczny zapiecek :-)



niech was nie zmyli nazwa tej restauracji. house of cheese to nie tylko świetnie zaopatrzony sklep z serami i wyśmienitymi dodatkami do nich. to również winiarnia a przede wszystkim wyśmienitemiejscegdzie można przyjść i zjeść coś naprawdę dobrego. ale od początku. w sezonie wiosna-lato-jesień już od progu wita nas oliwny gaj. w wielkich donicach pyszną się drzewka tworząc swego rodzaju zacisze dla kilku niewielkich stolików. wewnątrz jest jeszcze ciekawiej. parter to przede wszystkim sklep i winiarnia a na tyłach można patrzeć kucharzom na ręce w otwartej kuchni. na antresoli za to jest piękna część jadalna restauracji utrzymana w ciepłej tonacji drewna z ceglanymi ścianami i dyskretnymi dodatkami.

ponieważ motywem przewodnim działalności house of cheese jest sprzedaż serów z całego świata, w większości potraw jakiś jego rodzaj się znajduje - jako dodatek bądź w roli głównej. menu jest proste i nieprzeładowane - myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. przystawki są spore (25-45 zł) ale warto na początek zawsze rozpatrzyć skomponowanie własnej deski serów by rozsmakować się w tutejszych specjałach. miejcie również na uwadze, ze zostaniecie tutaj ugoszczeni czekadełkiem w postaci ciepłej bagietki i kremu z sera. zupy są 2-3 (15 zł) i zmieniają się sezonowo. nasza zupa krem z papryki z krewetkami i chorizo była sycąca i sporych rozmiarów o wyrazistym smaku. dania główne (29-39 zł to pięknie skomponowane i rozmiarowo obiadowe. próbowałam burgera z policzkami wołowymi (22 zł) i był bardzo smaczny i sycący z ciekawym doborem dodatków. sama pałaszowałam białe risotto z kurkami (28 zł) które było kremowo-serowe i bardzo sycące. na żaden kuszący w karcie deser (15 zł) nie starczyło nam już miejsca w pełnych brzuchach.

przemiła obsługa, wyrozumiała i starająca się. pani kelnerka - pomimo nieustannych kursów góra i dół po schodach na antresolę - była zawsze przy nas wtedy kiedy tego potrzebowaliśmy. dwaj kucharze uwijający się w kuchni to świetni fachowcy. to, co wychodzi spod ich utalentowanych rąk jest nieprzekombinowane, dopracowane i pełne smaku. zachciankę w postaci szpecli naszej młodej latorośli potraktowali poważnie. na stół wjechał specjalnie przygotowany na życzenie panicza makaron przypominający umiłowane szpecle z delikatnym sosem dla małolata. bardzo miły ukłon w naszym kierunku z poza karty.

bardzo miłe i kameralnemiejscegdzie warto wpaść nie tylko na lekki lunch czy obiad ale również na uroczystą kolację czy randkę. szczerze polecam nie tylko miłośnikom sera:)
0
shastorm
5
7 yıl önce
kabaty
sklep serów pełen plus pełnoprawna restauracja ze staroszkolnie randkowym klimatem. ceny średnio wyższe. smacznie. jednym słowem sery lubicie to tu przychodzicie.
są foteliki dla najmłodszych, brak miejsca do przewijania acz obsługa przychylnie nastawiona do dzieci i starająca się spełnić wszelkie wymagania kulinarne młodego smakosza, w szczególności jeśli chodzi o dodanie do wszystkiego góry bekonu ;)

dom sera, cóż więcej trzeba o tym miejscu napisać. jest doskonałą alternatywą dla la fromagerie. i mam nieodparte wrażenie, że we wszystkim wyprzedza konkurencję o parę długości.

zacznijmy najpierw od samych serów. ilość i mnogość nadal nie przebija sklepów w krajach zachodnich ale jeśli ladami chłodniczymi i półkami jest zastawiona cała długa ściana i jeszcze jedno pomieszczenie to naprawdę serów jest dużo. bardzo dużo. wybór wszelakich dóbr serowych i to w tych bardziej normalnych cenach jak i bardziej ekskluzywnych. poza serem jest trochę wina i dodatków związanych z mlecznymi przetworami.miejscecieszy i oczy i nos i podniebienie.

a do podniebienia przechodząc to rozpieści wam je część restauracyjna. kuchnia jest otwarta i znajduje się parterze więc myszkując wśród półek pełnych serów można podpatrzeć jak i co upichcą wam tutejsi kucharze. rozległa antresola, z której ma się widok na sery na dole tomiejsceze stolikami i krzesłami. drewniano, ciemno, raczej intymnie i randkowo tak jakoś. perełki, filc, kwiatuszki. ale męskiego oka nie drażni aż nadto. w lato kusi zabudowany i spory ogródek.

karta tego miejsca jest raczej mieszanką prostej acz ekskluzywnej klasyki z domieszką fantazji. chwile oczekiwania uprzyjemni wam bagietka z sosem serowym. sos miło gryzący niebieską pleśnią. co fajne to nie ma problemu gdy trzeba uzupełnić zapas chleba i sosu gdy młody człowiek dosłownie wylizał poprzednią porcję miseczki. na początek zupa krem z papryki z krewetkami i chorizo (15 zł). spory talerz, dodatki były zauważalne choć chorizo mogłoby być więcej. cena nie przesadzona zatem. w smaku miłe doświadczenie. skusiłem się na burgera z policzkami wołowymi (22 zł). cena niewysoka jak na porcję policzków smacznych, kruchych i nie wysuszonych. całość dopełniały proste dodatki jak ogórek konserwowy. miałem również okazję spróbować białego risotto (28 zł). porcja trochę bardziej przystawkowa. jak dla mnie za mało maślane ale bogate w kurki i płaty sera więc jak najbardziej okej, tym bardziej, że risotto to danie, które zazwyczaj w knajpach udaje im się je tylko popsuć a tutaj ryż był w punkt zrobiony.

przyznam się, że nie jest tanio, przystawki to bardziej 30 a nie 20 złotych, sałaty również ocierają się z lubością o 30 złotych. dań głównych nie ma wiele, raptem parę pozycji. i są niewiele droższe od przystawek lecz porcje nie są jakieś takie dla obżartuchów. desery to koszt 15 złotych. są również burgery w cenach około 23 zł i jeśli są takie jak mój to warto!
oczywiście nie mogło zabraknąć desek serów, jest parę propozycji a ich koszt to albo 26 złoty mała deska (200g) albo 40 zł za dużą (400g).
niestety napoje są dość drogie a litrowy dzbanek wody z cytryną i miętą to 10 zł.

większość ich propozycji z opisu i wyglądu wzbudza u mnie nagły ślinotok (np. kombinacja przegrzebków z kremowym kalafiorem i kawior czy cannelloni z limonkowym mascarpone). przystawki zdają się być ciekawsze od dań głównych. z tego co próbowałem to spokojnie można liczyć na danie w przekroju od okej po naprawdę smacznie bez wpadek psujących wizytę. niestety ich cena i stosunek wielkości dania do mojego apetytu odejmuje im jeden punkt.

obsługa trafiła nam się miła i pełna wyrozumiałości dla fochów naszego młodego człowieka.

jest to miejsce, które kusi mnie tymi wszystkimi serami oraz paroma pozycjami z menu, które mam wielką ochotę spróbować i to pomimo cen. z uwagi na lokalizację zostałem wirtualnym fanem tego miejsca. po prostu czuję się bezpieczniej wiedząc gdzie będę mógł w razie potrzeby pograsować wśród półek serów czy też zrobić sobie małą wyżerkę serową. albo zaciągnąć mą "białogłowę" w ciemny zaułek antresoli by niewielkim acz smacznym posiłkiem rozpocząć miły wieczór tête-à-tête.
0
gwiazdalena
4
7 yıl önce
kabaty
niemal codziennie mijałam house of cheese, który w lecie kusi przyjemnym, romantycznym ogródkiem, a w zimę delikatesami wołającymi z półek w środku. w związku z tym zakomenderowałam wymarsz w ciepłe letnie po południe. usiedliśmy w moim wyjęczanym ogródku i rzeczywiśćie jest tam niezwykle miło, ale mam wrażenie, że stoliki są trochę zbyt blisko siebie, co może być dla niektórych mało komfortowe. nie mniej jednak przytulnie i romantycznie jest.

menu na zomato jest z lekka nieaktulane, przeglądając je napaliłam się na chilli burgera, którego niestety nie było już w karcie. w związku z tym poprosiłam o burgera szarpana wołowina, a mój towarzysz o klasyka the house of cheese. poprzedziliśmy to deską serów szwajcarskich: emmentaler, alpejski kwiat, gruyer i  diavolo.  niesamowie dla mnie odkrycie - sery w sumie są spoko. nigdy nie należałam do ich fanów, nie cierpiałam serów śmierdzących, z dziurami, twardych, więc obracałam się głównie w towarzystwie salami, morskiego i edamskiego, ale w house of cheese wszystko wyglądało tak smacznie, że chciało się próbować. a po spróbowaniu - klep klep po brzusiu - dobre! :) poza tym nie wpadłabym na to, żeby żółty ser jeść z miodem...da się i na dokładkę niesamowicie podbija smak. mniam.

burger trochę mnie rozczarował, porcja solidna, ale środek bez fajerwerków, duszona wołowina z cebulką była miękka i aromatyczna, ale w całości brakowało mi jakiegoś wyraźnego akcentu, np. jalapeno. nie mniej jednak - nie hejtuję - danie było starannie przygotowane, najwyraźniej to nie do końca mój smak. drugi burger był soczysty, ze świeżymi warzywami, a z reguły żarłoczny towarzysz mój powiedział, że się nim zapchał odpowiednio, więc porcja jak dla faceta w sam raz :)

co do obsługi - nie mam zastrzeżeń, bardzo miłe, uśmiechnięte panie. ceny nie najniższe, ale raz na jakiś czas pozwolić sobie wręcz trzeba :)
wizyta zatem jak najbardziej na plus,miejscegodne polecenia :)
0
max
5
7 yıl önce
kabaty
wszedłem po kawałek sera. wyszedłem po wspaniałym obiedzie, z torbą najlepszych serów. genialnemiejscena małe zakupy, a także na wielką kolację z przyjaciółmi.
0
zbigniew
5
8 yıl önce
kabaty
byliśmy już w thoc wiele razy, idealnemiejscena oderwanie się od typowego jedzenia restauracyjnego. burgery na 4, makarony zdecydowanie na 5, przepyszne dania główne, i choć banalna jest sałatka cezar, to tutaj jadłem najlepszą sałatkę cezar w życiu. nie uświadczy się tu coli/pepsi, za to polecam oranżadę.
wystrój całkiem ciepły, lokal niestety słabo przystosowany do gości z małymi dziećmi, ale obsługa dwoi się i troi, żeby wszystko było ok, więc za to duży plus.
0
piotr
4
8 yıl önce
kabaty
najbardziej podoba mi się wystrój tego miejsca, i to w jaki sposób podawane są dania, aż szkoda ich jeść :) fajnemiejscew ursynowie, polecam każdem, kto chce spróbować czegoś nowego.
0
kaloryfer
4
8 yıl önce
kabaty
co się stało z hoc? kiedyś w menu był pyszny wege burger, sałaty były lepsze i tańsze.
ostatnio wpadłam tutaj ze swoim chłopakiem na szybki lunch. niestety lunch dnia nie przewidywał opcji wegetariańskiej (skusiłabym się, gdyby była, bo cena lunchu trochę ponad 20 zł). zdecydowałam się więc na chłodnik ogórkowy, a wojtek na risotto z łososiem. chłodnik był zbyt intensywny i dosyć słony. risotto było podobno dobre. na deser zafundowaliśmy sobie ciastko czekoladowe na ciepło i limonkowe cannelloni. przy chłodniki oba desery wypadały naprawdę fantastycznie. wielbicielom mniej słodkich przekąsek polecam limonkowe cannelloni. knajpka, mimo że połączona ze sklepem, jest bardzo przytulna. dominuje drewno i ciemne barwy. bardzo atrakcyjna jest antresola. ma się wrażenie zupełnego odosobnienia, nawet jeśli w lokalu jest sporo ludzi. po skończonym obiedzie trudno przejść obojętnie obok wszystkich pysznych serów, które proponuje sklep. bardzo ciekawemiejscena kabatach. sklep the house of cheese znajduje się także w konstancinie, jednak nie ma tam już restauracji. warto zajrzeć, chociaż ostatnio ceny poszły w górę, a z karty zniknęły smaczne pozycje.
0
katarzyna
3
8 yıl önce
kabaty
bardzo ładnemiejscez miłym ogródkiem w bardzo dobrej lokalizacji - metro kabaty. jednak nie do końca spełnia standardy, jakich bym oczekiwała. ceny stanowczo wygórowane i obsługa wydaje się skupiona na klientach z tak zwanym 'grubszym portfelem' a takich tam niemało.
zupa cebulowa bardzo smaczna.
lemoniada francuska 8 zł za 330 ml, która smakuje jak zbyszko 3 cytryny ale z mniejszą ilością gazu ;)
0
steven
4
9 yıl önce
kabaty
dobry lokal, jedzenie smaczne i dobre alkohole. fajnemiejscena wypad ze znajomymi. w lokalu jest sklep z bogatym wyborem serów.miejscejedyne w swoim rodzaju na ursynowie. polecam.
0
andrzejmisiek82
4
10 yıl önce
kabaty
lubię sery. tak trafiłem do house of cheese. początkowo nie wiedziałem, że jest tam też restauracja. po kilku wizytach w ich sklepie postanowiłem wybrać się z żoną na jedzenie. menu jest w stylu włoskim, oparte o produkty delikatesowe, w dużej mierze oczywiście o sery. z każdej kolacji w tym lokalu, a było ich kilka, wychodziłem bardzo zadowolony. szczególnie mogę polecić hamburgera - solidna porcja z fantastycznie zrobioną wołowiną oraz makarony, zwłaszcza spaghetti carbonara. moja żona bardzo chwali ich sałatki. nie jadam zieleniny, więc się nie wypowiadam.
wybieramy tomiejscezawsze jak mamy ochotę na kolację z winem. te są tu w bardzo przystępnych cenach i dobrej jakości. za 60 zł dostajemy naprawdę bardzo przyzwoite wino, które w innych knajpach kosztowałoby pewnie ze dwa razy tyle. co ciekawe, niezależnie od tego, czy wino kupuję do domu, czy piję je w restauracji, cena zostaje taka sama.
o wystroju ciężko coś napisać. jest prosty, zwyczajny, właściciele raczej nie wydali na niego majątku. jednak przyjemnie się tam siedzi, więc swoją rolę spełnia.
obsługa jest sympatyczna i miła. czasem trochę dłużej trzeba poczekać na jedzenie, ale wychodzę z założenia, że nie po to chodzę do restauracji, żeby się gdzieś spieszyć.
polecam to miejsce. sam wrócę tu jeszcze nie raz.
0
consumania
2
11 yıl önce
kabaty
to moja druga wizyta i drugi raz podobne odczucia. w listopadzie byliśmy we czwórkę. teraz we dwie. ktoś miał fajny pomysł i chyba sporo zainwestował. ale niestety z miernym efektem. ani to sklep ani restauracja. sama idea ok. pewnie tak miało być, ale dla mnie tomiejscebezstylowe. niby klimatycznie ale tylko niby. melanż stylów w wykończeniu wnętrza i w menu. masa serów w sklepie robi wrażenie, ale na sprzedawcach chyba jeszcze większe niż na klientach. zapytasz gdzie znaleźć sery duńskie albo, które są z hiszpanii. - lepiej sama poszukaj :( załoga chyba przypadkowa. a może właściciel szukał taniej obsługi? mam wrażenie, że ktoś to otworzył i zostawił bez kierownika na łaskę i niełaskę klientów. za pierwszym razem - w listopadzie obsługa kelnerska była beznadziejna. miła dziewczyna bardzo się starała, ale widać było, że ta praca nie jest jej powołaniem. a może nie została przeszkolona z podstaw obsługi klienta? na stół wjechała przystawka od firmy. świetnie! pesto i ciepłe pieczywo. mniammm. pesto robione na miejscu wyśmienite. tylko jak to jeść? na serwetce czy nad obrusem? pani z talerzykami zjawiła się kiedy kończyliśmy jeść. po 20 minutach dostaliśmy nasze potrawy. zgadzam się z opinią, że kucharze są tu bezkonkurencyjni. a już na pewno jeśli chodzi o sałatki. lepszych na kabatach nie znajdziecie. przydałyby się jeszcze jakieś serwetki do tych sałatek. wekendowa wizyta potwierdziła moje wcześniejsze spostrzeżenia. pani gdzieś przepadła albo miała wolne. jednak obsługa pozostawia wiele do życzenia. na półkach sklepowych bez zmian. oprócz serów niewiele produktów a mimo to brak ładu. trudno coś samodzielnie znaleźć, a obsługa nie bardzo wie co sprzedaje. produkty interesujące. serów wybór wielki, ale ceny w sklepie kosmiczne. mieszkam obok ale wolę pojechać jedną stację i kupić u konkurencji. jedno jast na plus, ale za to na wielki plus! - kuchnia wyśmienita! drogo, ale pysznie!
0
oturum aç
hesap oluştur