the house of cheese


İçinde "że" olan yorumlar
4
4.1
szamari
4
2 yıl önce
kabaty
daję 4, gdyż posiłek w house of cheese był ogromną przyjemnością. zajrzeliśmy tam niby przypadkiem, zmęczeni długim spacerem po lesie kabackim i potwornie głodni. nie ukrywam,żedo wejścia zachęciła nas ogromna galeria serów, która kusi już od progu (świetny zabieg!:)). już po chwili wiedzieliśmy,żechcemy tam zostać na dłużej i była to dobra decyzja. kelner dosyć szybko przyjął od nas zamówienie i równie szybko dostarczył czekadełko (sos serowy z pesto niebo w gębie!). gdybym jednak wiedziała jak długo trzeba czekać na główne danie delektowałabym się starterem dużo dłużej. obłożenie w restauracji nie było ogromne a mimo to czas oczekiwania na dania wyniósł 40 minut. to dosyć długo... na szczęście okazało się,żewarto było czekać bo oba dania były wyśmienite: polędwiczki z puree z kalafiora i szpinakiem (jedynie małe zastrzeżenie co do ilości puree na talerzu. niestety trzeba było go szukać...) i mój halibut na czarnej soczewicy, z jarmużem i krewetkami w sosie szafranowym. czuć było,żeszef kuchni nie jest tam przypadkowo, bo smaki były idealnie dopasowane, aksamitne i wyrafinowane. po daniu głównym skusiliśmy się jeszcze na tartę cytrynową - mały, fikuśny i bardzo przyjemny deser. należy jeszcze dodać,żeestetyka dań w house of cheese jest bardzo wysoka. cena adekwatna do jakości, myślę,żeuczciwa. jedynie czas oczekiwania trochę psuje wrażenie, ale wyszłam z restauracji wielce usatysfakcjonowana i na pamiątkę tego miłego niedzielnego obiadu zakupiłam sobie kawałek francuskiego sera, który umila mi chwile przy pisaniu recenzji:)
0
kamila
5
6 yıl önce
kabaty
wybraliśmy się ze znajomymi na obiad, ja wybrałam sobie smażone krewetki. wiem, wiem, wysoka cena bo aż 32 zł, ale raz na jakiś czas można zaszaleć, tym bardziej,żejem krewetki bardzo rzadko. i może ktoś z was powie,żecena jest dużo za wysoka, ale po spróbowaniu zmienicie zdanie. cena idzie w parze z jakością, świeże krewetki i reszta składników, danie przygotowane ze starannością, widać,żekucharz się zna na tym robi. 
na pewno jeszcze się tu wybiorę.
0
panqa
3
7 yıl önce
kabaty
wybor serow godny podziwu i dzieki temu to miejsce ma racje bytu. przy wizycie mozna poczuc ze czesc restauracyjna jest nieco produktem ubocznym. zaczynajac od wystroju i jego pewnej przypadkowosci, poprzez niedopracowane i niepoprawne dania konczac na niedoszkolonej obsludze.



wystrojem wygrywa tylna czesc restauracji, tam zdaje się być nieco bardziej kameralnie i przytulnie, czesc frontowa jest dziwna. urzadzona jakby bez pomyslu, ot kilka stolikow, kwiatek we flakonie, ladne obite skora lawy(!) oraz absolutnie psujaca atmosfere „wystawka” z przypadkowymi zdjeciami, kwiatami, i lampami o zimnym odcieniu swiatla – a sama polka wystawkowa obita w dziwny sposób czyms w stylu papieru chyba a pomiedzy tym wszytskim kurz i pajeczyny… troche jak w knajpie na prowincji glebokiej azji.

deska serow niestety nie mogla zostac nam objasniona, bo pani nie znala skladu. pewnie gdyby znala to by wiedziala ze orzeczy były brudne, być może nawet z poczatkami plesni, jeden z twardych serow był nieco spocony, co wskazywalo na dlugi czas „oczekiwania” w stanie pokrojonym a jego zwietrzealy, lodowkowy smak potwierdzal wstepna diagnoze. kozi z nasionami kolendry – pycha! do tego miodek i konfitura z zurawiny –istny syrop z posmakiem zurawiny.

kkozi ser na cieplo w przystawce – mam problem z tym daniem, brakowalo mu kontra punktu, ser dosc lagodny jak na kozi do tego konfitura z cebuli, która była slodka paciaja bez smaku konfitury cebulowej, slodka gruszka. na obrone, danie to ladnie się prezentowalo. rosti – które nie jest rosti a takim nieudanym, niedoprawionym kotletem ziemniaczanym z „lodowkowych” ziemniakow – było polozone na sosie z przyzwoitej gorgonzoli i zaserwowane z pysznym szpinakiem. brawo za szpinak w tym daniu – reszta jest mi obojetna. hamburger z policzkami – danie zimne, jedynie policzki przyzwoite i w miare cieple, ogorki kiszone tez zacne. bula dobra ale zimna. dorsz – na dobrym pure z kalafiora, ale sam w sobie nie był niczym specjalnym, tez sprawial wrazenie nieco odstanego, zle rozmrozonego… deserowe ciastko czekoladowe wypadaloby nazwac moelleux au chocolat, wypadaloby gdyby to tylko srodek był plynny i gdyby ze srodka wyplywala masa o dekadenckim mocnym smaku czekolady – a plynne było wszytsko co znajdowalo się pod zapieczona skorupka ciastka. po jego nadszarpnieciu leniwie wyplynal z niego wyplynal brazowy syrop o posmaku czekolady.

obsluga powinna się bardziej skupic na organizacji stolu, dania powinny wjezdzac na stol gdy naczynia po poprzednich zostana uprzatniete, pytanie o uzupelnienie napojow nie padlo. pani była natomiast przemila, nie sadze ze jest ignorantka, mysle ze po prostu nie wie jak należy przeprowadzac serwis.

dania bez specjalnego polotu. prezentacja dan przyzwoita i efektowna, z kwiatami, niestety niemal w kazdym daniu.
i moje pytanie podstawowe: dlaczego ser tak rzadko gra pierwsza role w daniach house of cheese?

być może to miejsce ma swoich zwolennikow jak restauracja – ja chyba bym bardziej wpadal po sery i zapuszczal zurawia do restauracji aby się przekonac czy nastepuja zmiany.
0
agnes
5
7 yıl önce
kabaty
ursynów kojarzy mi się z kilkoma - nie koniecznie przyjemnymi - rzeczami. sypialnia warszawy, mnóstwo betonu i wielkiej płyty, morze chodników i ulic, brak zieleni. są też milsze rzeczy jak niezła komunikacja (czytaj: metro) czy gigantyczny zapiecek :-)



niech was nie zmyli nazwa tej restauracji. house of cheese to nie tylko świetnie zaopatrzony sklep z serami i wyśmienitymi dodatkami do nich. to również winiarnia a przede wszystkim wyśmienite miejsce gdzie można przyjść i zjeść coś naprawdę dobrego. ale od początku. w sezonie wiosna-lato-jesień już od progu wita nas oliwny gaj. w wielkich donicach pyszną się drzewka tworząc swego rodzaju zacisze dla kilku niewielkich stolików. wewnątrz jest jeszcze ciekawiej. parter to przede wszystkim sklep i winiarnia a na tyłach można patrzeć kucharzom na ręce w otwartej kuchni. na antresoli za to jest piękna część jadalna restauracji utrzymana w ciepłej tonacji drewna z ceglanymi ścianami i dyskretnymi dodatkami.

ponieważ motywem przewodnim działalności house of cheese jest sprzedaż serów z całego świata, w większości potraw jakiś jego rodzaj się znajduje - jako dodatek bądź w roli głównej. menu jest proste i nieprzeładowane - myślę,żekażdy znajdzie coś dla siebie. przystawki są spore (25-45 zł) ale warto na początek zawsze rozpatrzyć skomponowanie własnej deski serów by rozsmakować się w tutejszych specjałach. miejcie również na uwadze, ze zostaniecie tutaj ugoszczeni czekadełkiem w postaci ciepłej bagietki i kremu z sera. zupy są 2-3 (15 zł) i zmieniają się sezonowo. nasza zupa krem z papryki z krewetkami i chorizo była sycąca i sporych rozmiarów o wyrazistym smaku. dania główne (29-39 zł to pięknie skomponowane i rozmiarowo obiadowe. próbowałam burgera z policzkami wołowymi (22 zł) i był bardzo smaczny i sycący z ciekawym doborem dodatków. sama pałaszowałam białe risotto z kurkami (28 zł) które było kremowo-serowe i bardzo sycące. na żaden kuszący w karcie deser (15 zł) nie starczyło nam już miejsca w pełnych brzuchach.

przemiła obsługa, wyrozumiała i starająca się. pani kelnerka - pomimo nieustannych kursów góra i dół po schodach na antresolę - była zawsze przy nas wtedy kiedy tego potrzebowaliśmy. dwaj kucharze uwijający się w kuchni to świetni fachowcy. to, co wychodzi spod ich utalentowanych rąk jest nieprzekombinowane, dopracowane i pełne smaku. zachciankę w postaci szpecli naszej młodej latorośli potraktowali poważnie. na stół wjechał specjalnie przygotowany na życzenie panicza makaron przypominający umiłowane szpecle z delikatnym sosem dla małolata. bardzo miły ukłon w naszym kierunku z poza karty.

bardzo miłe i kameralne miejsce gdzie warto wpaść nie tylko na lekki lunch czy obiad ale również na uroczystą kolację czy randkę. szczerze polecam nie tylko miłośnikom sera:)
0
shastorm
5
7 yıl önce
kabaty
sklep serów pełen plus pełnoprawna restauracja ze staroszkolnie randkowym klimatem. ceny średnio wyższe. smacznie. jednym słowem sery lubicie to tu przychodzicie.
są foteliki dla najmłodszych, brak miejsca do przewijania acz obsługa przychylnie nastawiona do dzieci i starająca się spełnić wszelkie wymagania kulinarne młodego smakosza, w szczególności jeśli chodzi o dodanie do wszystkiego góry bekonu ;)

dom sera, cóż więcej trzeba o tym miejscu napisać. jest doskonałą alternatywą dla la fromagerie. i mam nieodparte wrażenie,żewe wszystkim wyprzedza konkurencję o parę długości.

zacznijmy najpierw od samych serów. ilość i mnogość nadal nie przebija sklepów w krajach zachodnich ale jeśli ladami chłodniczymi i półkami jest zastawiona cała długa ściana i jeszcze jedno pomieszczenie to naprawdę serów jest dużo. bardzo dużo. wybór wszelakich dóbr serowych i to w tych bardziej normalnych cenach jak i bardziej ekskluzywnych. poza serem jest trochę wina i dodatków związanych z mlecznymi przetworami. miejsce cieszy i oczy i nos i podniebienie.

a do podniebienia przechodząc to rozpieści wam je część restauracyjna. kuchnia jest otwarta i znajduje się parterze więc myszkując wśród półek pełnych serów można podpatrzeć jak i co upichcą wam tutejsi kucharze. rozległa antresola, z której ma się widok na sery na dole to miejsce ze stolikami i krzesłami. drewniano, ciemno, raczej intymnie i randkowo tak jakoś. perełki, filc, kwiatuszki. ale męskiego oka nie drażni aż nadto. w lato kusi zabudowany i spory ogródek.

karta tego miejsca jest raczej mieszanką prostej acz ekskluzywnej klasyki z domieszką fantazji. chwile oczekiwania uprzyjemni wam bagietka z sosem serowym. sos miło gryzący niebieską pleśnią. co fajne to nie ma problemu gdy trzeba uzupełnić zapas chleba i sosu gdy młody człowiek dosłownie wylizał poprzednią porcję miseczki. na początek zupa krem z papryki z krewetkami i chorizo (15 zł). spory talerz, dodatki były zauważalne choć chorizo mogłoby być więcej. cena nie przesadzona zatem. w smaku miłe doświadczenie. skusiłem się na burgera z policzkami wołowymi (22 zł). cena niewysoka jak na porcję policzków smacznych, kruchych i nie wysuszonych. całość dopełniały proste dodatki jak ogórek konserwowy. miałem również okazję spróbować białego risotto (28 zł). porcja trochę bardziej przystawkowa. jak dla mnie za mało maślane ale bogate w kurki i płaty sera więc jak najbardziej okej, tym bardziej,żerisotto to danie, które zazwyczaj w knajpach udaje im się je tylko popsuć a tutaj ryż był w punkt zrobiony.

przyznam się,żenie jest tanio, przystawki to bardziej 30 a nie 20 złotych, sałaty również ocierają się z lubością o 30 złotych. dań głównych nie ma wiele, raptem parę pozycji. i są niewiele droższe od przystawek lecz porcje nie są jakieś takie dla obżartuchów. desery to koszt 15 złotych. są również burgery w cenach około 23 zł i jeśli są takie jak mój to warto!
oczywiście nie mogło zabraknąć desek serów, jest parę propozycji a ich koszt to albo 26 złoty mała deska (200g) albo 40 zł za dużą (400g).
niestety napoje są dość drogie a litrowy dzbanek wody z cytryną i miętą to 10 zł.

większość ich propozycji z opisu i wyglądu wzbudza u mnie nagły ślinotok (np. kombinacja przegrzebków z kremowym kalafiorem i kawior czy cannelloni z limonkowym mascarpone). przystawki zdają się być ciekawsze od dań głównych. z tego co próbowałem to spokojnie można liczyć na danie w przekroju od okej po naprawdę smacznie bez wpadek psujących wizytę. niestety ich cena i stosunek wielkości dania do mojego apetytu odejmuje im jeden punkt.

obsługa trafiła nam się miła i pełna wyrozumiałości dla fochów naszego młodego człowieka.

jest to miejsce, które kusi mnie tymi wszystkimi serami oraz paroma pozycjami z menu, które mam wielką ochotę spróbować i to pomimo cen. z uwagi na lokalizację zostałem wirtualnym fanem tego miejsca. po prostu czuję się bezpieczniej wiedząc gdzie będę mógł w razie potrzeby pograsować wśród półek serów czy też zrobić sobie małą wyżerkę serową. albo zaciągnąć mą "białogłowę" w ciemny zaułek antresoli by niewielkim acz smacznym posiłkiem rozpocząć miły wieczór tête-à-tête.
0
gwiazdalena
4
7 yıl önce
kabaty
niemal codziennie mijałam house of cheese, który w lecie kusi przyjemnym, romantycznym ogródkiem, a w zimę delikatesami wołającymi z półek w środku. w związku z tym zakomenderowałam wymarsz w ciepłe letnie po południe. usiedliśmy w moim wyjęczanym ogródku i rzeczywiśćie jest tam niezwykle miło, ale mam wrażenie,żestoliki są trochę zbyt blisko siebie, co może być dla niektórych mało komfortowe. nie mniej jednak przytulnie i romantycznie jest.

menu na zomato jest z lekka nieaktulane, przeglądając je napaliłam się na chilli burgera, którego niestety nie było już w karcie. w związku z tym poprosiłam o burgera szarpana wołowina, a mój towarzysz o klasyka the house of cheese. poprzedziliśmy to deską serów szwajcarskich: emmentaler, alpejski kwiat, gruyer i  diavolo.  niesamowie dla mnie odkrycie - sery w sumie są spoko. nigdy nie należałam do ich fanów, nie cierpiałam serów śmierdzących, z dziurami, twardych, więc obracałam się głównie w towarzystwie salami, morskiego i edamskiego, ale w house of cheese wszystko wyglądało tak smacznie,żechciało się próbować. a po spróbowaniu - klep klep po brzusiu - dobre! :) poza tym nie wpadłabym na to, żeby żółty ser jeść z miodem...da się i na dokładkę niesamowicie podbija smak. mniam.

burger trochę mnie rozczarował, porcja solidna, ale środek bez fajerwerków, duszona wołowina z cebulką była miękka i aromatyczna, ale w całości brakowało mi jakiegoś wyraźnego akcentu, np. jalapeno. nie mniej jednak - nie hejtuję - danie było starannie przygotowane, najwyraźniej to nie do końca mój smak. drugi burger był soczysty, ze świeżymi warzywami, a z reguły żarłoczny towarzysz mój powiedział,żesię nim zapchał odpowiednio, więc porcja jak dla faceta w sam raz :)

co do obsługi - nie mam zastrzeżeń, bardzo miłe, uśmiechnięte panie. ceny nie najniższe, ale raz na jakiś czas pozwolić sobie wręcz trzeba :)
wizyta zatem jak najbardziej na plus, miejsce godne polecenia :)
0
kasia&mateusz
5
8 yıl önce
kabaty
miejsce jakich mało na mapie warszawy, takiego wyboru serów nie widzieliśmy nigdzie indziej:)
 przejdźmy do analizy wad i zalet restauracji:
+ jedzenie rewelacyjne, lunche wymiatają, dania są naprawdę ciekawe i smaczne, a nawet bardzo smaczne. w większości składnikiem zdecydowanie wyczuwalnym jest ser co jest świetną informacją dla osób lubiących oryginalne i rzadko spotykane sery z europy,
+wystrój bardzo się nam spodobał, na dole jest sklep/delikatesy, w których zakupić można nie tylko sery, ale również antipasti i wiele ciekawych produktów, na górze zaś (na antresoli) znajduje się część restauracyjna (dla nas wielki plus bo nie dość,żemiejsca są bardzo wygodne i komfortowe to dają też poczucie prywatności),
+wybór w samym sklepie jest ogromny, a więc można wracać do swoich serowych faworytów z wyjazdów zagranicznych,
+lokalizacja bardzo fajna, jest możliwość zaparkowania, a i niedaleko jest stacja metra więc nie ma problemu z dojazdem jeżeli chcemy spróbować win, których jest fajny wybór,
+mimo nazwy która sugeruje tłuste serowe potrawy również osoby na diecie bez problemu znajdą dla siebie coś lekkiego.

minusy:
-obsługa bez szału, bywaliśmy tu kilka razy i raz jest lepiej raz gorzej, ale panuje ogólny nastrój nieogarnięcia (raz zapomną podać sztućców, innym razem zapomną a zamówionej przystawce), ale nie ma tragedii,-ceny mogą niektórych odstraszać bo nie są niskie, ale powiedziałabym,żeproporcjonalne do jakości dań, które są naprawdę świetne zarówno w aspekcie wizualnym jak i organoleptycznym ;)
podsumowując, ogólnie bardzo polecamy. można naprawdę się najeść i to nie byle jak bo potrawy proponowane przez thoc są naprawdę genialne.
0
mariusz
5
8 yıl önce
kabaty
hahahah nazwa genialna. bardzo fajne nawiązanie do house of cards. musze przyznać,żeto ze względu na nazwę do was wstąpiłem. i się nie zawiodłem, dania bardzo dobre. restaruacja również bardzo ciekawa.
0
joanna
4
8 yıl önce
kabaty
po zakupie siatki serów zdecydowalismy sie zostac na lunch. sam pomysł połączenia sklepu z restauracją wydał nam się fantastyczny. wyobraziłam sobie,żete wspaniałości ze sklepu wyladuja u mnie na talerzu.
zamowiliśmy sałatkę z owocami morza oraz makaron z sosem. oba dania smakowały dobrze, aczkolwiek porcje zdecydowanie małe, jak na taka cene. musieliśmy zamówić deser, żeby nie wyjść głodni :-) polecam na mały głód! widziałam,żemaja w tygodniu ofertę lunchowa - może się skusimy.
0
kaloryfer
4
8 yıl önce
kabaty
co się stało z hoc? kiedyś w menu był pyszny wege burger, sałaty były lepsze i tańsze.
ostatnio wpadłam tutaj ze swoim chłopakiem na szybki lunch. niestety lunch dnia nie przewidywał opcji wegetariańskiej (skusiłabym się, gdyby była, bo cena lunchu trochę ponad 20 zł). zdecydowałam się więc na chłodnik ogórkowy, a wojtek na risotto z łososiem. chłodnik był zbyt intensywny i dosyć słony. risotto było podobno dobre. na deser zafundowaliśmy sobie ciastko czekoladowe na ciepło i limonkowe cannelloni. przy chłodniki oba desery wypadały naprawdę fantastycznie. wielbicielom mniej słodkich przekąsek polecam limonkowe cannelloni. knajpka, mimożepołączona ze sklepem, jest bardzo przytulna. dominuje drewno i ciemne barwy. bardzo atrakcyjna jest antresola. ma się wrażenie zupełnego odosobnienia, nawet jeśli w lokalu jest sporo ludzi. po skończonym obiedzie trudno przejść obojętnie obok wszystkich pysznych serów, które proponuje sklep. bardzo ciekawe miejsce na kabatach. sklep the house of cheese znajduje się także w konstancinie, jednak nie ma tam już restauracji. warto zajrzeć, chociaż ostatnio ceny poszły w górę, a z karty zniknęły smaczne pozycje.
0
krytyka
5
8 yıl önce
kabaty
kiedy jechaliśmy na ursynów do the house of cheese wiedzieliśmy tyle,żemają duży wybór serów i można coś przetrącić na ciepło. właściwie mieliśmy ochotę na miły wieczór przy kieliszku wina, desce serów i może czymś jeszcze. wiem, to trochę oksymoron jechać do betonowego mordoru, aby miło spędzić wakacyjny wieczór, ale ciekawskie z nas stworzenia i pomyśleliśmy,żew razie niepowodzenia szybko zmienimy lokal. wyszliśmy jako ostatni. z torbiszczem serów, najedzeni do nieprzytomności i pod dużym wrażeniem tego, co można zrobić na czterech palnikach.
0
xenna-extra
4
8 yıl önce
kabaty
miałam ochotę na wizytę w jakimś nieznanym mi jeszcze miejscu na ursynowie - padło na house of cheese. restaurację można łatwo odnaleźć, bo znajduje się przy samym kenie.
ocena jest raczej wysoka, bo uważam,żejednak w takich miejscach najbardziej liczy się jedzenie, ale moje odczucia są dość mocno ambiwalentne, dlatego też opinia będzie się dzieliła na osobne "strefy".

obsługa/ludzie - to element, który pozostawił najbardziej mieszane uczucia. rezerwując stolik rozmawiałam z niezwykle uprzejmą panią, fajne wrażenie robią też szefowie kuchni, których widać za kontuarem i mimo,żegotują to witają gości. niestety obie panie, które nas obsługiwały skutecznie psują wcześniejsze odczucia, sprawiają wrażenie jakby nie lubiły swojej pracy, niemal rzucają talerzami i mają znudzono-zniesmaczone miny. pani przynosi nam wodę w butelce, której nawet nie otwiera i prawie kaleczymy sobie palce, bo korek sprawia problemy.

otoczenie - siadamy w przyjemnym zewnętrznym ogródku, który dzięki roślinności trochę odcina nas od betonowych bloków ursynowa. niestety stoliki i krzesła ustawione są strasznie blisko siebie i żeby dojść do naszego musimy poczynić niezłe akrobacje. palenie jest dozwolone, ale przez bliskość innych foteli skutkuje to dmuchaniem dymem reszcie osób niemal w twarz. w środku natomiast kryje się prawdziwe serowe eldorado! są sery z całego świata i nie tylko. również mięsa, oliwki, konfitury, sporo włoskich wyrobów.

jedzenie - zamawiamy kaczkę z puree z marchewki, imbirem i gruszkami oraz polędwiczkę wieprzową z ziemniakami, szpinakiem i kalafiorem. jako czekadełko dostajemy pieczywo z pastą o zielonkawym kolorycie (serową z pesto?) - ja niestety żadnego z elementów jeść nie mogę, ale mama pochłania całość, więc to chyba znak ich smakowitości ;)
oba mięsa są przyrządzone w punkt, soczyste, lekko różowe i bardzo miękkie. kompozycja talerza też zachęca do szybkiej konsumpcji. warzywa idealne, nie za twarde, nie za miękkie. wraz z moją kaczką dostaję też coś, co okazuje się opanierowanym puree z boczkiem - podobno bardzo smacznym!

reasumując - dania były naprawdę pyszne, a i karta wygląda całkiem ciekawie. delikatesowy raj również zachęca. ale błagam, to nie może być tak,żeosoby życzliwe w kontakcie pracują w kuchni lub przez telefon, a te, które kontaktują się z klientami są skwaszone i robią to jakby za karę. może trzeba pomyśleć nad kelnerami z powołaniem? to może nie najważniejszy, ale całkiem decydujący o kolejnej wizycie element!
0
jarek
5
8 yıl önce
kabaty
najlepsza knajpa na ursynowie, chodzę często na lunche i niedzielne obiady. wszystko jest przepyszne. kuchnia nowoczesna. moje ulubione było spagetti carbonara, szkodażezniknęło z menu :)
0
marakesh
2
9 yıl önce
kabaty
niestety jesten zmuszona zmienic swoja opinie. bardzo mnie ostatnio rozczarowalo to miejsce. skoro przychodze z przyjaciolka i moze nie wygladamy jakbysmy spaly na kasie to nie oznacza, ze mozna nas ignorowac na rzecz inny klientow. totaly nieprofesjonalizm! kelnerki zapominaly o naszych zamowieniach, majac bardzo "olewczy" stosunek. na ogrodku nie ma jak siedziec, bo krzeslo stoi na krzesle! jedzenie dosc dlugo serwowane od momentu zamowienia. ceny bardzo wysokie. jedyne co ratuje te sytuacje to smak potraw. byl ok, ale tez bez zachwytu bym miala dawac temu miejscu wiecej punktow niz 2! nie polecam!
0
steven
4
9 yıl önce
kabaty
dobry lokal, jedzenie smaczne i dobre alkohole. fajne miejsce na wypad ze znajomymi. w lokalu jest sklep z bogatym wyborem serów. miejsce jedyne w swoim rodzaju na ursynowie. polecam.
0
oturum aç
hesap oluştur